czwartek, 19 listopada 2009
Belweder Marszałka J.Piłsudskiego

Dzisiaj zgodnie z zapowiedzią - wpis na temat czasów, gdy w Belwederze mieszkał Marszałek Józef Piłsudski. Jest to okres niezwykle ciekawy i dobrze udokumentowany - pod względem życia pałacowego. Warto przeczytać wspomnienia i relacje współpracowników Marszałka, ludzi z najbliższego otoczenia. Wystarczyło także w ubiegły weekend ustawić się w kolejce przed Belwederem, aby zwiedzić pałac wraz z przewodnikiem :)

Delegacje imieninowe u Marszałka

Marszałek Józef Piłsudski z rodziną wprowadził się ponownie do Belwederu po "przesileniu majowym" w 1926 roku i mieszkał tam do końca swego życia. W tym czasie Belweder przeżywał codzienne "pielgrzymki" delegacji z całej Polski, wizyty na najwyższym szczeblu, to tutaj w gruncie rzeczy podpisywano najważniejsze dokumenty państwowe w sali Lustrzanej, zwanej ośmiokątną. Była to ulubiona sala Marszałka - tutaj do późnych godzin nocnych (w zasadzie do rana) stawiał pasjanse, bawił się z córkami - Wandą i Jadwigą.

Belweder 1934

Pora oddać głos mjr. Mieczysławowi Lepeckiemu - adiutantowi Marszałka:

"Do ściśle prywatnego użytku Marszałek zajmował tylko sześć pokojów na parterze, a reszta przypadała na biuro samodzielnego referatu personalnego i część reprezentacyjną. Piętro było używane tylko do wyjątkowo poufnych- rozmów. Na piętrze np. odbywała się jedna z pierwszych czy bodaj pierwsza konferencja byłych premierów pomajowych. Całe lewe skrzydło zajmowało mieszkanie płk. Prystora Gąsiorowskiego, i płk. Ulrycha, które później z polecenia Marszałka zajął płk Leon Strzelecki. Adiutantura była oddzielona od apartamentów prywatnych Państwa Marszałkostwa pokojem przejściowym, przyległym do komnaty Księżnej Łowickiej, która znowu sąsiadowała z sypialnią Marszałka (na prawo) i Jego gabinetem (na lewo). Tędy, przez adiutanturę, Marszałek udawał się do swoich apartamentów. Rodzina natomiast najczęściej korzystała z wejścia bocznego, wiodącego bezpośrednio do skrzydła pałacu przez nią zamieszkanego.

W pokoiku adiutantury dyżurowali oficerowie w dzień i w nocy, ale tylko wówczas, gdy Marszałek był w Belwederze, natomiast gdy był w Giszu [Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych - dzisiaj Kancelaria Prezesa Rady Ministrów - red.] lub poza Warszawą, dyżury utrzymywano tylko w dzień.

Delegacje przed Belwederem

Dwór belwederski nigdy nie był tak skromny, jak za czasów zajmowania go przez Marszałka Piłsudskiego. Jego dawni mieszkańcy: Wielki Książę Konstanty, namiestnik Jan Fiodorowicz Paskiewicz, czy też ostatni jego lokatorzy: Jerzy Antonowicz Skałłon, Jakub Grigorjewicz Ziliński i kniaź Paweł Nikołajewicz Jengałyczew, ludzie wschodu, nie rozumieli posiadania władzy bez jej zewnętrznego wyrazu, przejawiającego się w przepychu i wystawności. Za ich czasów Belweder roił się od służby, pełen był kosztownych sprzętów, o ściany jego obijały się echa dźwięcznych orkiestr. Wielkie bale i przyjęcia były stałymi akcesoriami codziennego dnia belwederskiego.

Inaczej działo się za czasów Wielkiego Marszałka. Pałac nabrał powagi i dostojeństwa. Jego wielkie komnaty zapełniały się gośćmi i gwarem zaledwie kilka razy do roku: na skromnych „herbatkach" środowych, lub uroczystościach oficjalnych, związanych z datami 1 stycznia, 19 marca i 11 listopada."

Poniżej ostatnie imieniny Marszałka w 1935 roku - pochód warszawiaków dotarł pod Belweder. Solenizant leżał poważnie chory w łóżku:

Imieniny Marszałka 1935 

Ponownie mjr Lepecki: "W domu Marszałka nie było innej służby oprócz wiernej i zaufanej kucharki Adelci Heybutowicz, pochodzącej spod Zułowa, i ordynansa. Wygalowani lokaje, których wielu ludzi widywało na oficjalnych przyjęciach, nie pełnili służby w prywatnej części pałacu. Stanowili oni dekorację dla reprezentacji. Rodzina Marszałka ani ich nie potrzebowała, ani nie używała. Podobnie jak żona każdego oficera Jemu podległego, posługiwała się pani Marszałkowa jedynie kucharką i ordynansem. Adelcia gotowała, ordynans podawał do stołu i już. Miałem zaszczyt niejednokrotnie jeść obiad lub kolację z Marszałkiem Piłsudskim, ale nigdy nie mogłem oprzeć się wzruszeniu, patrząc na skromność, prostotę i naturalność tej wielkiej rodziny. Władza tak łatwo idąca do głowy, tak łatwo wypaczająca charaktery — nic w tych murach belwederskich nie zdołała wskórać."

Delegacje szkół Powszechnych przed Belwederem

Obiady i kolacje jadał Marszałek Piłsudski zawsze razem z rodziną, śniadania — podobnie jak w Giszu — w łóżku, a herbatę podwieczorkową i „północną" w swoim gabinecie, zwanym pokojem Narożnym [sala Lustrzana - red.] Wielkimi zdarzeniami dla Belwederu bywały „herbatki".
Przyjęcia te, urządzane zawsze w środy, najczęściej raz na miesiąc, a w praktyce 5 do 6 razy do roku, urządzała i przygotowywała osobiście pani Marszałkowa (przy pomocy panny porucznika Wandy Gertzówny, urzędniczki samodzielnego referatu personalnego). Najwięcej pracy było naturalnie przy przygotowaniu zimnego bufetu, który to kłopot wobec szczupłości służby spadał całkowicie na panią Marszałkową. Istniała specjalna lista zaproszonych gości, którą Marszałkowa przeglądała od czasu do czasu i wprowadzała do niej poprawki. Zaproszenia nigdy nie były rozsyłane; zawiadomień dokonywali telefonicznie adiutanci, przy czym nie komunikowali się ze wszystkimi zaproszonymi, lecz dla ułatwienia, tylko z niektórymi, którzy z kolei zapraszali innych, według specjalnego rozdzielnika. W każdym ministerstwie np. zawiadamiano tylko jedną osobę, a ta, mając spis innych, zawiadamiała je od siebie. O zaszczyt brania udziału w „herbatkach" belwederskich ubiegali się ludzie, próbując różnych sposobów.

Sala Lustrzana

Wraz z wyjściem ostatniego gościa zagłębiał się stary pałac na nowo w melancholijną zadumę i pogrążał w ciszy. Światła w wielkich salach gasły, echa śmiechów i rozmów ulatniały się przez otwarte okna ku pustemu parkowi, gdzie nie rozlegał się inny dźwięk oprócz kroków żandarma służbowego. Po wielkich komnatach rozpoczynały swoje przechadzki duchy i cienie. A duchy były tam różne: małe nieszkodliwe skrzaty, biegające i potrącające sprzęty; jakieś ciężkie olbrzymy, których stąpania głucho dźwięczały po dębowych parkietach; to znowu zjawa w powłóczystej szacie —ponoć dusza męki czyśćcowe znoszącej Księżny Łowickiej — unosiła się lekko po tak dobrze jej znanych za życia miejscach; czasem rozlegał się jęk — może echo błąkających się dotychczas w podziemiach skarg majora Łukasińskiego ... Kto chce niech wierzy w belwederskie duchy, kto nie chce — niech nie wierzy. Gdy mnie zapytał o to Marszałek przy okazji rozmowy o zjawiskach nadprzyrodzonych, odpowiedziałem bez wahania:
— Nie, nie wierzę.
Wtedy Marszałek pokiwał głową i rzekł:
— No, no, nie bądźcie taki pewny siebie."

Poniżej tłumy warszawiaków oblegające Belweder 13 maja 1935 roku - dzień po śmierci Wielkiego Marszałka:

Warszawiacy oblegają Belweder po zgonie Marszałka

Ze względu na większą ilość zdjęć, które chciałem pokazać ze zwiedzania Belwederu, postanowiłem zaprezentować je w formie filmiku - miłego oglądania (pełny opis tego co na ekranie znajdziecie na youtube):

 

Na koniec anegdota:

Marszałek Piłsudski nie cierpiał ostentacyjnej ochrony, mawiał, (jak to u niego, soczyście), że „w Polsce żyje i sam własnej... upilnować potrafi”. Kiedy tylko mógł, wymykał się ochronie. Pewnego dnia zniknął z Belwederu, razem z córkami. Wśród ochrony zapanowała panika, wreszcie znaleziono całą trójkę w ulubionej przez nich cukierni w Hotelu Europejskim przy Krakowskim Przedmieściu, na lodach. Dodajmy, że marszałek wtedy zapomniał zabrać pieniędzy i by zapłacić rachunek, musiał je pożyczyć od adiutanta; dług oczywiście uregulował natychmiast po powrocie do Belwederu – mimo nieśmiałych protestów krygującego się oficera.

Pozdrawiam!

poniedziałek, 16 listopada 2009
Belweder - czasy przed marszałkowskie

W ubiegły weekend Belweder otworzył swe drzwi dla warszawiaków. Ja również skorzystałem z okazji i po odstaniu 1 godz. 15 minut w 150-metrowej kolejce, wszedłem w progi pałacu Marszałka J.Piłsudskiego. Po 40-minutowym zwiedzaniu stwierdziłem, że warto było poświęcić trochę czasu.

Z tej okazji postanowiłem przybliżyć historię Belwederu. Dzisiaj opiszę najdawniejsze dzieje pałacu, a w następnym wpisie czasy Marszałka Piłsudskiego.

Belweder 1977

Czasy pałacu na skarpie sięgają królowej Bony, która miała tutaj ponoć letnią rezydencję. Na jej miejscu powstała w 1659 roku willa kanclerza wielkiego koronnego Krzysztofa Zygmunta Paca. W II poł. XVIII wieku nowy właściciel - ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski włączył rezydencję do Łazienek. Pałac nazwano Belwederem, od włoskich słów "bel vedere", co znaczy "piękny widok". W tym okresie Belweder słynął jako jedna z najlepszych w Europie manufaktura fajansów. W 1818 roku pałac odkupiły władze Królestwa Polskiego i przeznaczyły na rezydencję dla naczelnego wodza wojsk polskich, wielkiego księcia Konstantego - brata cara Aleksandra I. Obecny kształt Belwederu zawdzięczamy przebudowie z lat 1818-22 wg projektu Jakuba Kubickiego. Wtedy pałac otrzymał klasycystyczną formę.

Noc Listopadowa

Noc z 29 na 30 listopada nieodłącznie wiąże się z Belwederem. Podczas szturmu na Belweder nie udało się ująć wielkiego księcia Konstantego. Istnieją dwie historie związane z jego ucieczką. Pierwsza głosi, iż przebrał się za kobietę, według drugiej wspiął się po drewnianych schodach na szczyt pałacu i tam przeczekał szturm. Co ciekawe przewodnicy z Belwederu utrzymują, że te schody nadal istnieją :) Z opowiadań pani przewodnik wiem, że księżna łowicka - małżonka księcia Konstantego spędzała dużo czasu w kaplicy pałacowej - dzisiaj sala wystawowa poprzedzająca obecną kaplicę. Małżeństwo księcia i Joanny Grudzińskiej nie układało sie pomyślnie, dlatego księżna szukała spokoju w modlitwie. Powyżej i poniżej Noc Listopadowa:

Noc Listopadowa

W czasie I wojny światowej w pałacu mieszkał generał-gubernator warszawski Hans Hartwig von Beseler. W listopadzie 1918 roku w Belwederze zamieszkał Naczelnik Państwa Marszałek Józef Piłsudski. Potem, do 1926 roku, pałac pełnił funkcję siedziby Prezydentów Rzeczypospolitej - Gabriela Narutowicza i Stanisława Wojciechowskiego. Po przewrocie majowym do Belwederu powrócił Józef Piłsudski, który mieszkał w nim aż do swojej śmierci 12 maja 1935 roku. Później, w latach 1935-1939 mieściło się w nim muzeum poświęcone pamięci Marszałka. Poniżej delegacja imieninowa z wizytą w Belwederze:

Belweder

Okres, kiedy w Belwederze mieszkał Marszałek z rodziną, to bezwątpienia najciekawsze czasy w historii pałacu. Istnieje wiele anegdot związanych z tamtymi czasami, są to głównie opowiadania współpracowników z najbliższego otoczenia Marszałka Piłsudskiego. O tym wszystkim następnym razem. Pokażę także zdjęcia z sobotniego zwiedzania Belwederu. Pozdrawiam!

czwartek, 12 listopada 2009
Narodowe Święto Niepodległości 2009

Z okazji 91. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości zamieszczam dwa filmy - pierwszy prezentuje zdjęcia z uroczystości przed Grobem Nieznanego Żołnierza, drugi - "replay niepodległości" przedstawiający warszawskie obchody święta w latach 1934, 1936, 1937 i 1938, a także wyjaśnia genezę daty narodowego święta. Jednym słowem pierwszy film o charakterze reporterskim, drugi historycznym - mojego autorstwa:

 

Ze względu na kłopoty z komputerem nie mogłem wchodzić na stronę, z tego powodu postanowiłem przygotować materiał świąteczny w takiej postaci. Mam nadzieję, że od teraz wszystko wróci do normy i wpisy będą pojawiać się regularnie. Zapraszam i proszę o oceny filmów na http://youtube.pl/naszastolica

Pozdrawiam!

21:07, naszastolica , FILMY
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 listopada 2009
Kwatera Obrońców Września

Na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy najwięcej czasu poświęciłem wydarzeniom związanym z wrześniem 1939 roku, tak więc w dniu Wszystkich Świętych odwiedźmy kwatery bohaterów tamtych dni. Za oknem pogoda typowo listopadowa, dlatego wrzucam zdjęcia z początku września.

Kwatera żołnierzy 1939

Żołnierzy wojny obronnej 1939 pochowano w kwaterach B27 i C27. Na mogiłach zamiast krzyży są miecze Grunwaldu - spuścizna PRL. Pomnik poświęcony poległym zaprojektowany został przez Jana Tarczyńskiego w latach 70.

Kwatera żołnierzy 1939

Kwatera żołnierzy 1939

W pobliżu (chyba okolice D29) pochowani zostali zasłużeni dla Polski - minister spraw zagranicznych płk Józef Beck, obok Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski, a naprzeciwko Dowódca Obrony Warszawy gen. Walerian Czuma.

Kwatera żołnierzy 1939

Zdjęcia także na Picasa Web Albums, a także na http://youtube.com/user/naszastolica

Pozdrawiam!

poniedziałek, 26 października 2009
Aresztowanie Prezydenta Stefana Starzyńskiego - 27.X.1939

   W 70. rocznicę aresztowania przez Niemców Prezydenta Stefana Starzyńskiego, relacja świadka tego wydarzenia.

27 października 1939 roku (piątek) Gestapo aresztowało w Ratuszu Prezydenta Stefana Starzyńskiego, w obecności jego współpracownika, dyr. Muzeum Narodowego Stanisława Lorentza.

Prezydent Stefan Starzyński

Stanisław Lorentz wspominał na łamach "Stolicy" (1957, nr. 37):

"o godzinie 2 pp., gdy byłem w gabinecie Prezydenta Starzyńskiego, weszło nagle dwóch oficerów Gestapo, jeden wysokiego stopnia, i zapytali, który z nas jest Prezydentem Miasta Starzyńskim, po czym polecili mu ubrać się i pojechać z sobą. Nie można było mieć wątpliwości, że jest to aresztowanie i że Prezydent już z przesłuchania nie powróci. Prezydent Starzyński wszedł do umywalni przy gabinecie, gdzie w październiku przechowywał swe rzeczy osobiste i nie zamykając drzwi włożył na siebie palto zimowe, a w rękę wziął kapelusz.

 

Prezydent Stefan Starzyński

Gdy z sąsiedniego gabinetu chciałem wziąć moje palto, oficer wyższego stopnia powiedział, że ma jechać razem z nim tylko Prezydent Starzyński, nikt inny. Prezydent zwrócił się do mnie: "Niech Pan im powie, że chciałbym, by Pan był razem ze mną w charakterze mego tłumacza, bo nie znam języka niemieckiego." Odpowiedź brzmiała: "Dyspozycje są wyraźne. Nikt nie może towarzyszyć." Prezydent podał mi bez słowa rękę i wyszedł z gabinetu pierwszy, za nim obaj oficerowie. Z okna widziałem jeszcze wyjeżdżający z bramy Ratusza samochód."

Prezydent Starzyński -

Trzy dni później Prezydent osadzony został w więzieniu przy ul.Daniłowiczowskiej, a następnie na Pawiaku, skąd 23 grudnia wywieziono go do obozu koncentracyjnego w Rzeszy. Poniżej testament Starzyńskiego:

Testament S.Starzyńskiego

Tego samego dnia dr Helmuth Otto mianowany został "Komisarycznym Prezydentem miasta Warszawy". Funkcję "Komisarycznego Burmistrza" i kierownika polskiego Zarządu Miejskiego objął wiceprezydent Julian Kulski, zaś jego zastępcą został Jan Pohoski.

Podpis S.Starzyńskiego

Do tej pory los Prezydenta Stefana Starzyńskiego jest nieznany. Powyżej jego podpis, jako Komisarza Cywilnego przy Dowództwie Obrony Warszawy we wrześniu '39. Pozdrawiam!

17:30, naszastolica , OKUPACJA
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31