niedziela, 20 lutego 2011
Dołącz do redakcji!
Jeżeli jesteś pasjonatem Warszawy i chciałbyś zarazić swoją pasją innych, zapraszam w szeregi redakcji portalu naszaStolica.waw.pl Szukam osób interesujących się historią Warszawy, Jej znawców i speców sfery technicznej internetu. Twoja pomoc przyczyni się do rozwoju strony i popularyzacji historii naszej Stolicy.
piątek, 12 listopada 2010
Towarzysz Krzymiński - człowiek z kroniki
Odcinki Polskiej Kroniki Filmowej z lat '50 - które prezentuję obecnie na stronie, mają niezwykłą wartość dokumentalną i historyczną. Przedstawiane relacje filmowe z placu budowy "nowej socjalistycznej Warszawy" są bezcennym świadectwem czasów powojennej odbudowy miasta. Kamera operatora ukazuje życie mieszkańców - trudności dnia codziennego w zrujnowanym mieście, postępy prac przy odbudowie, wszechobecny kontrast ruin i porządku, kontrast stojących jeszcze przedwojennych "kapitalistycznych" kamienic, z zabudową nowych czasów. Kroniki czytane przez Andrzeja Łapickiego ukazują naiwnemu widzowi piękny świat - taki, jakim widzi go nowa władza. To oczywiste - gdy film wchodzi w konotacje z polityką, traci wiarygodność. Dlatego, oglądając odcinki PKF należy pamiętać - "materiał z epoki PRL - filmem propagandowym!" - miejmy oczy i uszy szeroko otwarte, bo zawarta w słowach i obrazach propaganda powojennych kronik aż razi. Mimo to, ich twórcy posłużyli się jeszcze jednym zabawnym narzędziem - czym byłaby kronika bez przodownika pracy i jego rodziny? W filmie dokumentalnym z 1954 r. "Warszawa - dokument walki, zniszczenia, odbudowy" - stworzonym z materiałów i przez zespół PKF, widz spotyka na ulicach Warszawy towarzysza Krzymińskiego (na zdjęciach) z uroczym wnukiem Zbyszkiem. Do pierwszego spotkania ze starszym mężczyzną dochodzi podczas narady architektów z robotnikami, pracującymi na budowie Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej - przodownik pracy wypowiada swoje uwagi dot. projektu. Po chwili oglądamy na MDMie mieszkanie towarzysza Krzymińskiego - lektor zwraca uwagę - "skąd ma niedaleko do pracy" - z pewnością blisko, skoro pracuje przy budowie osiedla. Dojazd do pracy na pewno się wydłuży, gdy roboty na placu Konstytucji zostaną zakończone.. oglądamy dalej. Na placu budowy tow. Krzymiński potwierdza z okazji ustawienia ostatniej "wiechy", wykonanie szumnego zobowiązania całej brygady: "Towarzysze! Obiecaliśmy towarzyszowi Bierutowi i skończyliśmy roboty murarskie i ciesielskie przed terminem. I pragniemy aby na tym placu, na 22 lipca przemaszerowała defilada!" Przy okazji relacji z otwarcia placu Konstytucji, 22 lipca 1952 roku, operator kamery wypatrzył w tłumie "naszego starego znajomego - murarza Krzymińskiego, który na święto młodości przyszedł ze swoją młodością - wnukiem Zbyszkiem." Filmowcy nie dają dojść do słowa Krzymińskiemu - nie możemy liczyć nawet na krótki komentarz cichego bohatera kroniki. W zamian za to, lektor pokusił się o dubbing rozmowy między nim, a wnukiem. Wbrew woli twórców, stała się ona groteskowa, śmieszna - charakterystyczna dla epoki. Ponowne spotkanie z towarzyszem Krzymińskim następuje po dwóch latach. W 1954 r. dziadek zabiera Zbyszka - już czteroletniego, na spacer po Warszawie. Wszystko oczywiście odpowiednio wyreżyserowano. Operatorzy spotykają bohaterów na placu Konstytucji, w podwórkach MDM, na Nowym Świecie, w Ogrodzie Saskim i przed budowanym Pałacem Kultury i Nauki - wszędzie tam, gdzie dużo się buduje. Na ulicy napotykają "przypadkiem" autobus z radzieckimi robotnikami, pracującymi przy budowie Pałacu Kultury i Nauki. Krzymiński tłumaczy coś wnukowi - a lektor podstawia odpowiednio swój żartobliwy dubbing - "Spójrz Zbyszku i zapamiętaj dobrze! Ten autobus przyjechał do nas z Moskwy, przyjechał z tym oto słowem - drużba. Drużba, Zbyszku, to znaczy przyjaźń. Tym autobusem jadą przyjaciele, którzy na długie miesiące pożegnali bliskich i swój dom, by budować w Warszawie pałac. Pałac przyjaźni, drużby." - jest to tak czysta propaganda, że aż brzmi komicznie. W prezentowanych ostatnio filmach o odbudowie Warszawy, wykorzystałem fragmenty kronik - także tego dokumentu z 1954 roku. Poniżej "Budujemy... MDM!", w którym rozpoczyna się przygoda z przodownikiem pracy - towarzyszem Krzymińskim:
Druga część spotkania ze Stanisławem Krzymińskim i jego wnukiem, w filmie "Budujemy... Pałac Kultury i Nauki!":
Zagłębiając się w historię Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej i przeglądając literaturę tamtej epoki, poświęconą tej inwestycji, na kartkach książki Stanisława Jankowskiego "MDM-Marszałkowska 1730-1954" odnajdujemy "naszego starego znajomego" - towarzysza Krzymińskiego. Otóż, okazuje się, iż stał się narzędziem PRL-owskiej propagandy nie tylko na taśmach Polskiej Kroniki Filmowej, ale jednym z bohaterów książki-albumu Stanisława Jankowskiego - architekta pracowni "MDM"...
Fotografie przodownika Krzymińskiego pojawiają się na stronach: 151, 161, 169 i 186. W kilku zdaniach przedstawiona jest jego historia: "- Rodzina?... Ano trudno, musiałem ich zostawić na wsi - mówi murarz Stanisław Krzymiński, przodownik pracy z załogi MDM. - Teraz po dwunastu latach znowu mieszkamy razem, MDM, blok 2A m. 38. Ze Zbyszkiem, moim starszym synem, budujemy razem MDM." Czy historia Stanisława Krzymińskiego jest prawdziwa, czy to kolejny wymysł na potrzeby propagandy? Doświadczenie podpowiada, że autor książki mógł wszystko koloryzować... Tak, czy owak Stanisław Krzymiński to nie tylko przodownik pracy, to człowiek MDM - w książkach, w kronice. Ciekawe jak dalej potoczyły się losy, jego i wnuka Zbyszka, który ma dzisiaj blisko 60 lat. Czy Krzymińscy dalej mieszkają na MDM? Może, wiecie coś więcej o Stanisławie Krzymińskim? Jednocześnie zapraszam na naszaStolica.waw.pl gdzie "przoduje" temat "Budujemy Warszawę!". Polecam w szczególności pełną historię Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej - dość długa lektura, opracowana oczywiście przeze mnie. Pozdrawiam!
środa, 25 sierpnia 2010
"1939. Wrzesień Warszawy" - 71 rocznica wybuchu II wojny światowej
71 lat to bez wątpienia długi okres, choć w historii narodów i państw jest jedynie maleńką cząstką całości. W ciągu siedmiu dekad Polacy przeszli wiele. Odzyskaliśmy wolność pomimo perspektywy "tysiącletniej Rzeszy" i odosobnienia za "żelazną kurtyną", dokonaliśmy - jak się wydawało, rzeczy niemożliwych w tak krótkim czasie. 71 lat to dużo - niemal cztery pokolenia, z drugiej zaś strony żyją jeszcze przedstawiciele tamtego świata, który odszedł 1 września 1939 roku. Biorąc pod uwagę jak zmieniła się Warszawa w tym czasie (odbudowano miasto niemal od podstaw), wykonano niezwykle wielką pracę w niezwykle krótkim czasie.
Powoli odchodzą najmłodsi świadkowie zdarzeń z września 1939 roku, pozostawiając nam obowiązek pamięci o wydarzeniach, które jak żadne inne, wpłynęły na losy naszej Stolicy i Jej współczesne oblicze. W przededniu 71 rocznicy wybuchu II wojny światowej zapraszam na naszastolica.waw.pl/1939 - serwis specjalny portalu naszaStolica. W przededniu wojny Warszawa była tętniącą życiem Stolicą II Rzeczypospolitej. Miasto, zwane "Paryżem Północy", z wielkim spokojem szykowało się do konfliktu zbrojnego. Aż trudno uwierzyć, że utrwalone na taśmach filmowych, skupione twarze warszawiaków, widzimy chwilę przed zagładą ich świata.
Dwa tygodnie, parę dni później, niszczone są domy, od pocisków i bomb ginie ludność cywilna.
Po kilku miesiącach kamera okupanta rejestruje zniewoloną Warszawę, która nie przypomina tamtego - przedwojennego miasta. Nie ma znaczenia, czy domy są całe, czy Nowy Świat ozdobiono kwiatami - nie ma ludzi, którzy tworzyli tamte miasto ...twarze warszawiaków oglądamy w niemieckich kronikach z obozów koncentracyjnych.
Pamięć należy pielęgnować. Zapraszam na naszastolica.waw.pl/1939 - przez najbliższy miesiąc ukaże się wiele wpisów i filmów, przypominających wydarzenia sprzed lat. Pozdrawiam!
niedziela, 15 sierpnia 2010
90 rocznica bitwy warszawskiej 1920 na naszastolica.waw.pl
Cud, czy wynik genialnej strategii? Zobacz 90 rocznicę bitwy warszawskiej 1920 na naszastolica.waw.pl Poznaj gorący sierpień roku 1920 i atmosferę tamtych dni.
W galerii zdjęć nowe albumy, na YouTube filmy. Wkrótce relacja z obchodów Święta Wojska Polskiego. Zapraszam!
Pozdrawiam!
środa, 04 sierpnia 2010
Gorzkie słowa
Każdego roku, przy wyciu syren 1 sierpnia, powraca debata na temat słuszności wybuchu powstania warszawskiego. Jedni wskazują na katastroficzne skutki 63 dni walki, inni próbują je rozgrzeszyć, powołując się na trudną sytuację wojskowo-polityczną. Najważniejsze, aby prowadzić debatę w kulturalny sposób, z poszanowaniem pamięci, bo tylko taki dialog ma szansę zaowocować. Niestety, wśród internautów padają często gorzkie słowa - tak było i w tym roku. Warto podać kilka przykładów. "k" napisał(a): "Czas powiedzieć prawdę 66 lat temu miała miejsce największa głupota Warszawy!" "Ja" napisała: "miasto stanelo a ja bieglam na autobus bo za taksówke nikt mi nie zaplaci. a jest niedziela i 509 jezdzi co 20 minut" Z kolei inny użytkownik odpowiedział ironicznie: "A co widzisz dziwnego w tym, że za taksi nikt Ci nie zapłaci? Do tej pory myślałem, że to całkiem normalne, że samemu się za swoje potrzeby płaci. Ale całkowicie cię oczywiście rozumiem. 20 minut to niemal pół dnia, szkoda czekać w tym deszczu i zimnie." "wsk" napisał(a): "na wysokości Bora - nic nie stało ... co tu zresztą czcić ? To że przez debilne decyzje wojskowych zginęło na darmo całe miasto ? Piękna rocznica !!! Cieszmy się ze zwycięstw a nie porażek.." "Cool Cat" napisał(a): "Gratuluję! Znowu chwalimy się, że bez potrzeby posłano na śmierć ponad 200 tysięcy mieszkańców, w tym młodych ludzi uczących się z narażeniem życia na tajnych kompletach, mających stanowić zalążek nowej Polski po wojnie i spowodowano ruinę półtoramilionowego miasta - rzeczywiście jest się czym chwalić ... Patriotyzm debili ..." Jak co roku na forach internetowych pojawiły się uwagi dot. niewyjących syren: "na mokotowie woloska/woronicza cisza!" W odpowiedzi użytkownik "eche": "ludzie są inne problemy niż coroczne obchody. a głód na świecie, wojny..." Jak widać nie dla wszystkich pamięć o bohaterach powstania warszawskiego jest ważna. W odróżnieniu od powyższych komentarzy, dla mnie - nie wdając się w spory dot. słuszności podjętej walki, pamięć o 63 dniach walk roku 1944 jest oczywista. Dlatego, pomimo swej nieobecności w kraju, przygotowałem na stronie naszaStolica.waw.pl wpisy, które są z mojej strony próbą uczczenia 66 rocznicy godziny "W". Nie chcąc dłużej rozpisywać się o spornych komentarzach, polecam ciekawy artykuł Antoniego Gołubiewa, którego fragmenty zamieściłem na stronie - tutaj. Dla mnie, najważniejszy głos mają kombatanci. Słysząc głosy potępiające, jak i gloryfikujące czyn powstańczy, zawsze przypominają mi się słowa uczestnika powstania - Haliny Martin, które stały się mottem bieżącego tematu na stronie: "Większa szkoda jest umierać na kolanach, niż umierać w walce!" Pozdrawiam! |
Archiwum
Zakładki:
Blogi z innych miast
Kontakt
NaszaStolica.waw.pl
Warszawskie blogi
|