RSS
wtorek, 29 października 2013

Przyznam, że od dobrych kilku miesięcy obserwuję polską
blogosferę, a właściwie poczynania kilku osób. Część z nich została już
zauważona przez tradycyjne media, niektórzy co rusz mają jakieś kampanie
reklamowe na blogu, ale są też tacy, którzy nie szukają splendoru.

I wiesz co? Ci ostatni piszą najlepsze teksty.
Przynajmniej takie mam wrażenie, mocno subiektywne, rzecz jasna. Zresztą, jak
można ocenić, czy dany tekst jest dobry? Że przecinki są w odpowiednim miejscu,
że ma, jak to szkolna rozprawka, wstęp, rozwinięcie i zakończenie? Przecież
dany teksty każda osoba odbiera inaczej. Jedni zachwycają się Dostojewskim,
inni widzą w nim wariata. Jedni czytają, jednak za drugą, pozycje
Chmielewskiej, dla innych ten typ literatury nie jest warty większej uwagi.

Jaki z tego wniosek? Trzeba po prostu robić swoje, a nie
pisać tak, żeby reklamodawcom było wygodnie. Ostatnio sporo myślałam o formie,
jaką powinien przybrać ten blog. Jak widzisz, z lapidarnym stylem jest mi nie
po drodze. Na razie wiem jedno, nie będę pisać pod publiczkę. Będę pisać dla
Was. To taka subtelna różnica.

poniedziałek, 21 października 2013

Wszyscy mają bloga, mam i ja! Parafrazując pewną reklamę
z końcówki lat dziewięćdziesiątych.

Od dłuższego już czas nosiłam się z decyzją o założeniu
własnego kąta, kącika w Internecie. Zastanawiałam się, o czym mogłabym pisać,
na jakiej platformie go założyć – blogger, blox, wordpress, onet itd. Wybrałam
ten drugi, chociaż nie jestem w stanie przytoczyć Ci zbyt wielu racjonalnych
powodów, którymi można wytłumaczyć moją decyzję. Jednak wciąż nie wybrałam
tematu przewodniego swojego bloga. Nie wiem, czy będzie on o modzie czy o
jedzeniu, a może moich doświadczeniach zawodowych. Na dzień dzisiejszy postanowiłam
nie zamykać się w sztywne ramy. Eksperymentować, bawić się formą – szukając tej
własnej, a nie gombrowiczowskiej. Cóż, mogę tylko w powiedzieć, że ten blog
będzie o życiu – o moim życiu, to moja blogowa
stolica
. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz mi w tym doświadczeniu
towarzyszyć. Wiem, że potrzebujemy trochę czasu, żeby się poznać, zrozumieć i,
mam nadzieję, polubić.

Zbliża się północ, nie przedłużając już więc, powiem
tylko – do usłyszenia za kilka dni!